dane kontaktowe

Lubuska lecznica weterynaryjna CZTERY ŁAPY, ul. Papuszy 6/8a, 66-400 Gorzów Wlkp.tel. 95 720 84 83, www.weterynarzgorzow.pl

wtorek, 5 marca 2013

krótka relacja

  Dzisiejszy dzień oprócz mnóstwa interny był pełen zabiegów chirurgicznych .
Rodzinka jamników raz na pół roku przychodzi wyczyścić ząbki. Mimo swojego wieku są radosne i bardzo zadbane. Ich opiekunka regularnie czyści im zęby, lecz mimo to potrzebna jest czasami nasza interwencja.  Ciężko sfotografować te ruchliwe jamniki. Oliwierek jako jedyny był zainteresowany obiektywem :)



Nie obyło się też bez ortopedii. Mruczek na gigancie złamał sobie przednią łapkę, bardzo cierpiał. Po zabiegu widać, że już mu dużo lepiej. Teraz czeka go kilka tygodni rekonwalescencji i znów będzie mógł biegać i skakać.



 A to nie jest oczywiście nasz pacjent . To towarzysz niedoli małego rudego kociaka, który trafił do nas z infekcją. Jego żywy kumpel w tym czasie spędzał czas w pokoju odwiedzin ze swoją opiekunką ...





 I na koniec bardzo chora koteczka z niewydolnością nerek dzielnie walczy o życie .
Koty są niesamowite! Gdy tylko poczują, że chce się im pomóc, pokornie poddają się wszystkim nieprzyjemnym dla nich procedurom. Nawet nie przyjdzie im do tej mądrej kociej głowy, aby próbować wyjąć sobie wenflon. Mamy nadzieję, że uda się jej pomóc.


To by było tyle. Tylko krótka relacja z dzisiejszego pracowitego dnia.
Spokojnego wieczoru dla Was i dla dyżurnego naszego zespołu

poniedziałek, 4 marca 2013

Zespół ras brachycefalicznych

  Pod tą tajemniczą nazwą ukrywa się kilka malutkich wad, które powodują poważne problemy .W skrócie: za małe dziurki w nosku, zbyt długie podniebienie miękkie, wywinięte kieszonki krtaniowe oraz zapadanie tchawicy. Wszystkie te niedoskonałości powodują kłopoty z oddychaniem, niedotlenienie organizmu, szybkie męczenie się, głośne oddychanie, częste zapadanie na choroby dróg oddechowych i słabe efekty w ich leczeniu. Chorują głównie psiaki i koty ras z krótką czaszką, ale problem może dotknąć każdego psa czy kota. Nie każde zwierzę będzie miało wszystkie te wady u siebie, może mieć jedną, dwie lub niekiedy wszystkie .

Dla chirurga jest to bardzo wdzięczne schorzenie, ponieważ szybko widać efekt jego pracy .
Wśród wielu pacjentów dzisiejszego dnia  był psiak Maniek, który w swoim krótkim życiu dziś po raz pierwszy złapał normalny oddech. Skróciliśmy mu podniebienie i zrobiliśmy plastykę noska. Od tej pory jego organizm będzie prawidłowo dotleniony, a Maniuś będzie broił, gryzł buty, cieszył się życiem jak na szczeniaka przystało.


Nosek Mańka przed korektą





Nosek po zabiegu




Zbyt długie podniebienie blokujące dopływ powietrza



Podniebienie po zabiegu



Maniuś dzielnie zniósł zabieg, w sumie czuje się jakby się nic nie stało. Jutro zostanie wypisany do domku.

                                               Pozdrawiamy serdecznie :)

piątek, 1 marca 2013

piątek przed południem

 Dzisiejszy dzień  jest typowo ginekologiczny , troszkę chirurgii , też tej plastycznej, trochę interny i jak zwykle sporo diagnostyki . Nasz dyżur lekarski przedpołudniowy powoli dobiega ku końcowi . Nasi pacjenci szykują się do domu .

Dunka to pacjentka mieszkająca za granicą , przyjechała kilka dni temu na zabieg sterylizacji , już cierpliwie czeka na swoją opiekunkę



Gera owczarka  już od dłuższego czasu boryka się z problemami skórnymi , miała gdzieniegdzie za dużo fałdek , skóra odparzała się i robił się stan zapalny . Już jest po zabiegu , naprawiliśmy te niedoskonałości natury i już powinno być dobrze . Po zabiegu dziewczynka odpoczywa sobie



Rana wygląda tak



dziewczynka jeszcze na stole operacyjnym



Akselek po kastracji też już czeka na swoją opiekunkę. Jest naprawdę miłym shih -tzu



Lila jest dziś trochę smutna. Okazało się, że jednak nie będzie mamą. USG w kierunku ciąży niestety nie wykazało płodów ...



Na koniec jeszcze zdjęcie z badania echokardiograficznego . Niestety w gabinecie echo nie ma sprzyjających warunków dla fotografa :)




To by było na tyle z dzisiejszego przedpołudniowego dyżuru . Życzymy miłego dnia!

czwartek, 28 lutego 2013

historia pewnego maluszka


Ta mała, biała kulka przyszła na świat przez cesarskie cięcie u nas w lecznicy. Z dwójki rodzeństwa był silniejszy, większy i bardziej żywotny. Po wstępnym badaniu klinicznym okazało się, że malec ma rozszczep podniebienia . Wada, która uniemożliwia pobieranie pokarmu, gdyż jedzenie dostaje się do dróg oddechowych i powoduje zachłyśnięcie . Maluchy z taką wadą dość szybko umierają albo zostają poddane eutanazji. U rasy West Highland White Terrier (tej rasy jest nasz maluszek ) również występuje dość często .
Po rozmowie z opiekunką maluszka stwierdziliśmy, że spróbujemy powalczyć o niego ...
I tak zostaliśmy prawnymi opiekunami malca :)
Karmienie przez sondę co parę godzin przez całą dobę wymagało poświęcenia. Zawsze ktoś z dyżuru całodobowego był dla niego mamą . Dość szybko malec dostał imię , które do niego przylgnęło. Rafałek - od białego Rafaello.

Rafałek podczas posiłku

Rafałek ze swoją "mamą". Misiowy plecaczek po dzieciach, w który można było włożyć termoforek, świetnie udawał mamę .








Rafałek walczył dzielnie o każdy dzień, cały nasz personel z wielkim oddaniem zajmował się nim. Udało się odchować malucha bez żadnej infekcji, chociaż nie raz mieliśmy strach w oczach, gdy tylko zakaszlał . Przy tym schorzeniu w każdym momencie może dojść do zachłyśnięcia .


I tak urosła nasza biała kulka







Rafałek rósł zdrowo, coraz bardziej protestował przy karmieniu sondą .
Po szczepieniach czekała go poważna operacja .
Wada wyglądała bardzo poważnie - wielka dziura w tak małym pyszczku ...




Rafałek znieczulony do operacji




W trakcie operacji



I już końcówka zabiegu , podniebienie prawie zrekonstruowane  ..





Po zabiegu Rafałek dość szybko wracał do zdrowia , w dalszym ciągu musiał być karmiony przez sondę , zanim wszystkie błony śluzowe się nie odnowiły - smarkolił i chrapał, ciągle musieliśmy mu odsysać gruszką wydzielinę z noska . Naprawdę dzielny chłopak ...

Rafik wyzdrowiał, a nam robiło się coraz smutniej. Wiedzieliśmy, że nie będzie z nami tu stale, ciężko nam było znaleźć dla niego bardzo dobry dom... albo to my byliśmy zbyt wymagający w wybieraniu mu nowego domku .
Podczas wizyty brata Rafałka na szczepieniu, jego Pani wspomniała, że jeśli mamy kłopot ze znalezieniem domu dla maluszka, chętnie go weźmie z powrotem. I tak Rafałek cały i zdrowy wrócił do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. Będzie mieszkał ze swoją prawdziwą mamą - Lamią . Ciekawe czy Lamia jest zadowolona z tego powodu ?


A oto co dostaliśmy od Rafałka




To jest tort , a raczej był ... bardzo smaczny!  Trochę dziwnie było zjeść Rafałka :)

Zawsze będziesz nam bardzo bliski smyku !!!!











środa, 27 lutego 2013

Zaczynamy ...

 W końcu jest! 
Pomysł zrodził się już dwa lata temu, ale jakoś zawsze było coś innego do zrobienia . 

W końcu nadszedł właściwy moment, aby nieść przekaz poprzez blogowanie.
Chcielibyśmy żeby ten blog pokazał wszystkie aspekty naszej pracy szczególnie te, których nie widać podczas wizyt w gabinecie . Mamy nadzieję, że również dzięki niemu poznacie lepiej nasz zespół  . Ale przede wszystkim ten blog jest o naszych małych pacjentach. To ONI są dla nas najważniejsi, są czymś więcej niż tylko Azorem czy Mruczkiem w kartotece weterynaryjnej, są naszymi przyjaciółmi, to przez ich choroby i dolegliwości mamy bezsenne noce i zmartwienia. To dzięki nim lekarz weterynarii to nie tylko zawód,  a sposób na życie ..   

Zaczynamy i zapraszamy do odwiedzin !